Pijany wójt przy mikrofonie.

Lato w tym roku dopieszcza nas wyjątkowo wysokimi temperaturami. Czyżby to oznaczało, że organizatorzy plenerowych eventów będą mieli mniej stresu? Niekoniecznie. Obok wahań pogody jest jeszcze kilka innych czynników ryzyka, a największy z nich to czynnik ludzki.


Na większości imprez tych wakacji, czy organizowanych przez agencje, czy tych na ogródkach działkowych, pojawi się alkohol. Pity z umiarem, jak mawiał klasyk - wprowadza element baśniowy. Jego nadużycie powoduje jednak często zespół objawów, którym przewodzi przesadna pewność siebie. Doświadczył tego najwyraźniej pan wójt, który zapomniał że w XXI wieku można zostać łatwo sfilmowanym. To nie jego zachowanie jest jednak przedmiotem mojego zainteresowania. To, co warte uwagi, to reakcja pani prowadzącej festyn. Ewidentnie rozdarta - bo z jednej strony oficjel, ale z drugiej - pod wpływem, nie traci zimnej krwi, i próbuje załagodzić sytuację.


To oczywiste, że wypity delikwent nie powinien znajdować się w okolicach mikrofonu. Natomiast, kiedy mleko się wylało, trzeba prawdziwej zręczności i wyczucia żeby przeprowadzić zdarzenie przy minimalnym uszczerbku dla ciągłości, i bez niepotrzebnej sensacji. Show must go on.


(https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/pijany-wojt-zelazkowa-zaklocil-festyn/ps6ym5t)

Czytaj także na LinkedIn.

69 wyświetlenia