O żarcie po żarcie.

Mało jest instytucji, które organizując jubileusz mogą zamawiać tort ze stoma świeczkami. Tym bardziej oczywiste, że taką uroczystość uświetniać będą najznamienitsze osobistości. W tym przypadku, stulecie AGH w Krakowie nie mogło odbyć się bez prezydenta kraju, swoją drogą - także krakusa.


Tenże postanowił swoje przemówienie ubarwić żartem, i tu zaczynają się schody. Wideo poniosło się po sieci, i wypowiedź wyszła daleko poza mury akademii. W zależności, z której katedry kto patrzy, żart uznano za rasistowski, niestosowny w ustach osoby publicznej, czy niedopasowany do okoliczności. Ja także dorzucę swoje trzy grosze - moim zdaniem ten żart (abstrahując od pozostałych cech) jest także zbyt hermetyczny. Nie jest, owszem, wysokich lotów humorem, ale nie jest też uniwersalnie zrozumiały. Publicznie mówmy żarty tylko wtedy, kiedy jesteśmy niemal pewni, że każdego rozbawią, i nikogo nie urażą.


Chęć rozluźniania swoich wypowiedzi humorem jest chwalebna - według badań poprawia to zrozumienie treści, które prelegent przekazuje. Polecam jednak żeby te żarty były uprzednio przygotowane, spontaniczność nie bierze jeńców. Wie o tym każdy, kto z rozpędu zaśpiewał „Sto lat” na urodzinach babci.


Czytaj także na LinkedIn.

0 wyświetlenia